Jan Wiklif – realista w nominalistycznej epoce

Szanowni Państwo, Drodzy Koledzy i Koleżanki, zarząd Koła zaprasza Was na kolejne spotkanie Koła w tym semestrze, pt. „Jan Wiklif (1329 – 1384), realista w nominalistycznej epoce, prekursor reformacji w średniowieczu”, którego prelegentem będzie dr Janusz Kucharczyk. Spotkanie odbędzie się jak zwykle w sali 306, WFH AJD przy al. Armii Krajowej 36a o godz. 17:30, po którego zakończeniu będzie można zakupić książkę Pana doktora.

Dzisiaj już nie ma wątpliwości, że Jan Wiklif należy do najwybitniejszych filozofów średniowiecza, porównywalny pod względem znaczenia, oryginalności, głębi refleksji i siły argumentów z Anzelmem z Canterbury, Tomaszem z Akwinu, Janem Dunsem Szkotem, Wilhelmem Ockhamem czy Mikołajem z Kuzy. I choć był ceniony przez swoich współczesnych jako filozof właśnie, to w pamięci potomnych zapisał się raczej jako prekursor reformacji i krytyk ówczesnego Kościoła. Tak postrzegany był do połowy wieku XX. Jego filozofia była już wtedy znana dzięki publikacjom chociażby Michała Henryka Dziewickiego, który w Anglii wydał na przełomie XIX i XX w. parę jego lub mu przypisywanych tekstów z zakresu logiki i metafizyki, ale nie sądzono by była szczególnie godna zainteresowania, nie była też jakoś wnikliwie badana.

Dlaczego? Nikomu na tym nie zależało. Dla katolików pozostawał heretykiem, którego poglądy potępił Sobór w Konstancji (1415), dlatego woleli badać myślicieli bardziej dla nich ortodoksyjnych. Dla protestantów był tylko prekursorem Lutra i Kalwina, tłumaczem Biblii i żarliwym kaznodzieją, nie bardzo do tej wizji pasował obraz wyrafinowanego intelektualisty zastanawiającego się nad abstrakcyjnymi problemami w typowej dla scholastyki manierze, ignorowano więc filozoficzną część jego twórczości. Dla racjonalistów, jak Bertand Russell z kolei był interesującym myślicielem politycznym, bo wyżej stawiał władzę świecką od kościelnej, ale pozostawał niegodnym zainteresowania epigonem jeśli chodzi o logikę, metafizykę czy epistemologię. Dlaczego? Ponieważ było wówczas przyjęte jako oczywiste, że postępowymi myślicielami w XIV w. byli nominaliści. Oni stanowili wówczas elitę, która śmiało występowała przeciw Kościołowi, a realistami mogli być tylko pozbawieni oryginalności i niegodni zainteresowania epigoni Tomasza czy Dunsa Szkota. Jan Wiklif zaś był zdecydowanym obrońcą realizmu, zaliczanym do szkoły szkotystów, zarazem wszak krytykiem Kościoła, obrońcą władzy świeckiej i prekursorem Reformacji. To wszystko nie wydawało się spójne. Dlatego jego wkład w logikę i metafizykę ignorowano.
W istocie jednak był on dość znaczący. Jan Wiklif szkotystą był tylko w bardzo ogólnym sensie, ponieważ za szkockim scholastykiem przyjmował różnice formalne i realne istnienie powszechników w jednostkach oraz w Bogu. W istocie jednak ten angielski myśliciel stworzył dość oryginalną koncepcję łączącą w sobie bardzo różne źródła: atomizm Demokryta, koncepcję idei Platona, logikę Arystotelesa i stoików, filozofię i teologię Augustyna, założenia scholastyki, dowód ontologiczny Anzelma z Canterbury, kpncepcję powszechników Roberta Grosseteste, elementy ontologii Tomasza z Akwinu, formalizm Dunsa Szkota, logikę i filozofię Waltera Burleya, elementy polityki Marsyliusza z Padwy i Ockhama metafizykę i teologię Tomasza Bradwardine, myśl społeczną Richarda FitzRalpha (swego bezpośredniego poprzednika). Wiklif zajmuje się w swej twórczości filozoficznej logiką, filozofią języka, ontologią i metafizyką, w jakimś stopniu epistemologią, także etyką i myślą poliyczno-społeczną. Tworzy dość złożony i nie do końca jednorodny i stale rozwijany system, w którym w różnych okresach czasu na plan pierwszy wychodzą inne aspekty jego myśli: logiczne, metafizyczne, polityczne czy teologiczne.

Generalnie jako filozof stoi na konsekwentnie rozwijanym stanowisku realizmu pojęciowego, który konsekwentnie broni, atakując bezwzględnie i sprawnie nominalizm. Dowodzi, że konsekwencją przyjęcia nominalizmu byłby skrajny relatywizm i sceptycyzm, a samo przyjęcie możliwości, że język jakkolwiek odnosi się do rzeczywistości musi już prowadzić do realizmu. Powszechniki pojmuje wszak jako prawdziwe zdania, traktując je zamiennie z koniecznymi prawdami i przyczynami. Źródłem ładu świata jest dla niego umysł Boga, w którym znajduje się siatka powiązanych za pomocą związków przyczynowo-skutkowych prawd koniecznych, które znajdują odbicie w świecie realnym, za pośrednictwem czasu i przestrzeni, które traktuje w duchu atomizmu traktuje jako złożone z konkretnych, realnych i dyskretnych chwil, punktów, linii itp. Bóg w ten sposób rządzi całym światem, a ci którzy doświadczają jego łaski są właścicielami wszystkiego, składając się na społeczność predestynowanych tworzących Kościół, gdzie hierarchia i władza papieska jest bez większego znaczenia w sferze świeckiej podległa reprezentującemu Boga królowi,. Wyrosły z jego przekonań ruch lollardów stanie się częścią brytyjskiej reformacji.

Serdecznie zapraszamy.

wydarzenie na facebooku